|
BLOG
27 stycznia 2012, 13:30
Upadek Tuska w kilku ACTA-ch
Kolejny już dzień tematem numer 1 w poskich mediach jest kwestia podpisania przez Polskę ACTA. Na ulicach protesty, w mediach krytyczne komentarze, a w rządzie...
Otóż w rządzie padł blady strach, bo nagle Pan premier zrozumiał, że już przestał być ulubieńcem publiczności. Jak do tego doszło? Jak się może skończyć? Oto dramatTuska w kilku ACTA-ch: ACTA I Myśliwy staje się zwierzyną Tusk słynie z tego, że otacza się głównie ludźmi wiernymi i posłusznymi, a ci, którzy przestają mu być potrzebni są odstawiani na boczny tor bądź "politycznie mordowani". Najbardziej widocznym przykładem jest oczywiście Grzegorz Schetyna, mordujący na zelcenie Tuska kolejnych niepokornych działaczy partyjnych wreszcie sam popadł w niełaskę i aktualnie jest przewodniczącym Komisji Tego i Tamtego nic nie znaczącego. Schetyna podpadł ze względu na swoje zbyt wygórowane ambicje ale paradoksalnie to on stanowił trzon kordonu sanitarnego wokół premiera. Kordon składał się z PR-owców oraz ministrów.Schetyna dbał o bezpieczeństwo całości odpalając tych, którzy wydali się Donkowi niepewni. PR-owcy dbali o wizerunek, ministrowie zbierali medialne baty gdy któryś ze wspaniałych pomysłów Pana Premiera nie wypalił. Po tym jak Pan Premier nie chcąc się ubrudzić aferą hazardową bez mrugnięcia okiem odpalił swojego najbliższego poplecznika. Schetyna stał się zaprzysięgłym wrogiem Donalda czekającym jedynie na dogodną chwilę by wyrównać rachunki. W międzyczasie Donald rozpętał na całego wojnę z PiS, której jak do tej pory najtragiczniejszym momentem była śmierć Lecha Kaczyńskiego. W efekcie jego brat, przywódca najsilniejszego ugrupowania opozycyjnego, zrobi wszystko by Donka wykończyć. ACTA II Kto mieczem wojuje... Donald Tusk zapalony piłkarz i ulubieniec internautów po 4 latach rządów postanawia, że pora na umocnienie swojej władzy. Zaczyna od wojny z kibicami, których nie trawi, bo nie potrafią się już z nim bawić i nie klaszczą na jego widok tylko jakieś pieśni patriotyczne śpiewają i chuliganią składając kwiaty pod pomnikami bohaterów. Poza tym są podzieleni, walczą ze sobą, a społeczeństwo ich nie lubi. Sukces PR-owy murowany. Tusk postanawia na nich przetestować umacnianie swojej władzy. Wysłya policję, zamyka stadiony, hasła karze zdejmować (wolność słowa) i pokazuje swoją twardą postawę przed kamerami. Jest twardy choć pewnie w głębi serca myśli "Grzesiek by się teraz przydał". I tu zaczynają się kłopoty, bo kibice się jednoczą i zaczyna być nieprzyjemnie. Dołączają środowiska patriotyczne i sporo zwykłych fanów piłki. Jednak tym razem Donald przetrwał. Tusk podniesiony na duchu, że tak sobie sprawnie poradził postanawia, że rozwiąże ciążącą mu kwestię wolności słowa po swojemu. Będzie władcą jedynym, wspaniałym, kontrolującym całość swojego królestwa. Ma po swojej stronie celebrytów (bo PiS to przecież wstyd), dziennikarzy (bo PiS chciał im zabrać wolność słowa), internautów (bo Tusk przecież taki fajny i młodzieżowy, a Jarek to moher-psychopata co o patriotyźmie gada). Donald decyduje się na podpisanie ACTA i nagle... Traci media, traci internautów i celebrytów. Na ulicach protesty jakich nie widziano od czasów Solidarności. Nagle Tusk przestaje być pupilem. Postanawia, że trzeba kogoś wyznaczyć żeby wziął na siebie winę. Boni nadaje się do tego idealnie. Charyzma farby zasychającej na ścianie ale zjadliwa dla mediów. Minister stara się, wyjaśnia, prostuje, bierze winę na siebie, broni premiera ale...to nic nie daje. Tusk jest głównym ataków. Właśnie obrócił przeciwko sobie swoich najwierniejszych wyborców. ACTA III Wyborcy obrócili się przeciwko Donaldowi. Jego akcje spadają, a wokół niego sami wierni ale bierni i nic konstruktywnego nie umieją wymyśleć. Schetyna i Jarek czekają już z gotowymi nożami by dobić Tuska. Może się uda, w sumie do wyborów jeszcze 3,5 roku. Może zapomną, będzie EURO. Ale jest już za późno, przy kolejnej kampanii wyszystko zostaje przypomniane. Jarek nie wybacza, a już na pewno nie zapomnia. W czasie kampanii zawsze walczy do końca. Tusk jest w potrzasku. Dzwoni do swoich europejskich przyjaciół po jakąś posadę. "Robiłem wszytko co kazaliście"-mówi. "Dziękujemy. Do widzenia"-pada odpowiedź. "Co robić"- pytają bierni-wierni ministrowie. "Zróbcie jakiś sukces."-odpowiada Donek "Nie ma z czego. Brak pieniędzy. Brak pomysłów. Brak słów"-stwierdzają ministrowie. Lud wzburzony chce głowy Donalda. Ta pada ścięta wynikiem wyborczym. Tusk z załamaniem nerwowym staje przed Trybunałem Stanu. Ciężkie zarzuty, mocne oskarżenia i zero współczucia. Media nie zostawiają na byłym premierze suchej nitki.Partyjni koledzy mówią więcej niżmożna się spodziewać.Zapada wyrok... P.SMyślicie "marzenia". Gwiazdkę dzisiaj widziałem spadającą to może się spełnią. Magister Blokers
KOMENTARZE
DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |